Liebster Blog Award

Witajcie kochani po tak długiej przerwie! 

Musicie mi wybaczyć, jednakże nowa praca i studia pochłonęły mnie całkowicie i po wieczornych powrotach do domu moim jedynym marzeniem jest odpoczynek i chwila dla siebie. Do Liebster Blog Award zostałam nominowana jakieś 3 miesiące temu dzięki uprzejmości zycieinspiruje.pl, której bloga wręcz uwielbiam. :)


No to do dzieła!

1. Co zainspirowało Cię do pisania bloga?
Głównym czynnikiem sprawczym była chęć do przeżywania swojego życia w jak najbardziej inspirujący sposób. Ponadto interesuję się fotografią i to tutaj chciałam przedstawiać swoje zdjęcia, które urozmaicałby moje wpisy. Niestety, gdy dostałam pracę i studiuję nadal dziennie ciężko mi wszystko połączyć, ale postaram się poprawić!
2. Co cenisz w ludziach najbardziej?
Może nie będę zbyt oryginalna, ale.... szczerość. Dla mnie jest to główny wyznacznik tego, czy z daną osobą jestem w dobrych stosunkach i utrzymuję z nią kontakt. Poza tym bardzo cenię w ludziach ambicje, motywację do działania, inspirowanie ludzi dookoła swoją pasją, zarażanie entuzjazmem. Lubię pozytywnych ludzi.
3. Najbardziej nietrafiony prezent, jaki kiedykolwiek dostałaś?
Hmmm.... lokówko-suszarka :D
4. Działasz od razu, czy zwlekasz?
Niestety czasem zdarza mi się odkładać dużo rzeczy na później, ale staram się z tym walczyć.
5. Książki czy ebooki?
Oczywiście, że książki!
6. 3 rzeczy, o których marzysz, aby zrobić w swoim życiu?
- Wybudować dom moich marzeń, pełen kwiatów i ślicznych bibelotów, który będzie pełen ciepła i miłości rodzinnej, oraz będzie zawsze otwarty dla innych.
- Marzę aby podróżować po świecie, zwiedzić całą Europę, pojechać w najpiękniejsze i mniej znane zakątki świata.
- Chciałabym także w przyszłości otworzyć swój własny biznes, a przy tym realizować siebie i swoje pasje.
7. Najbardziej denerwująca cecha u ludzi to?
HIPOKRYZJA! Aaaa... nie cierpię takich ludzi, mówią jedno, robią drugie, myślą trzecie. Nie lubię także ludzi, którzy się umawiają, czasem sami wychodzą z inicjatywą, a potem mają milion wymówek, dlaczego nie mogą się spotkać/czegoś zrobić etc.
8. Nocny marek czy ranny ptaszek?
Zdecydowanie ranny ptaszek, chociaż lubię posiedzieć także wieczorami, mimo to wstaję wcześnie :) 
9. Kto Cię inspiruje?
Uwielbiam oglądać Karolinę Baszak, jej vlogi, inspiracje, bardzo odpowiada mi jej "aura" i uważam, że jest godną naśladowania kobietą. Ponadto podziwiam urodę Kenzy, uwielbiam Anię Wendzikowską oraz Ellę Woodward :)
10. 1 przyjaciel czy 15 znajomych?
Oczywiście jeden przyjaciel, który zawsze jest przy nas i jesteśmy pewni, że jeśli będzie trzeba skoczy za nami w ogień. Każdego dnia jestem wdzięczna za moją kochaną przyjaciółkę, którą z miejsca pozdrawiam, Panno B.! 
11. 2 książki, które szczerze polecasz?
Potęga podświadomości oraz Bóg nigdy nie mruga :) 

Nominują każdą osobę, która ma tylko ochotę odpowiedzieć na powyższe pytania :) 


5 nawyków, które warto wprowadzić w życie


Każdy z nas bez większych problemów zdefiniowałby w sposób chociażby intuicyjny czym tak naprawdę jest nawyk / przyzwyczajenie. Natomiast nie każdy z nas posiada świadomą wiedzę na ten temat i nie każdemu z łatwością przychodzi dokonywanie mniejszych, czy większych zmian w naszym życiu. Nawyk nie jest niczym innym jak zautomatyzowaną czynnością - sposobem zachowania, czy też reagowania - którą wypracowaliśmy sobie na przestrzeni miesięcy, czy lat poprzez powtarzalność danych zachowań. Zazwyczaj robimy pewne rzeczy nieświadomie i bez większych refleksji, gdyż dane działania mamy już po prostu wyuczone. 

Niestety większość z naszych nawyków często jest nietylko niezdrowa czy szkodliwa, ale także hamująca nasz rozwój osobisty, dążenie do realizacji marzeń, a nawet samodoskonalenia. Coś o tym wiem :) Przez pewien okres czasu ciągle czułam jakiś niedosyt, brak czegoś, czego nie potrafiłam do końca sprecyzować. Pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę stoję w miejscu, a jak powszechnie wiadomo:

"Ten kto stoi w miejscu, ten się cofa"

Postanowiłam działać! Wprowadziłam i ciągle wprowadzam w życie jakieś zmiany, które popychają mnie do przodu: do zdrowszego odżywiania, do aktywności fizycznej, do rozwijania siebie i swojej kreatywności. Oto niektóre z nich:

#1. Poranne wstawanie

Jak głosi nasze staropolskie porzekadło: Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. Podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami! Niestety nie jest to takie proste, szczególnie teraz. Godzina 6, dzwoni budzik, a pierwszą naszą automatyczną reakcją jest jego wyłączanie i przekonywanie samego siebie podświadomie, że nie warto jeszcze wstawać, bo jeszcze ciemno, zimno itd., a w łóżku przecież tak błogo i przyjemnie. Musimy sobie uświadomić, że nastawienie budzika na wczesną godzinę i wstanie gdy tylko zadzwoni to najlepsza opcja. Plusy to oczywiście większa ilość czasu (także wygospodarowanie więcej cennych chwil dla siebie), nie musimy nigdzie biec i się śpieszyć, możemy w spokoju napić się kawy, zjeść zdrowe śniadanie oraz paradoksalnie - mamy dużo więcej energii. Ponadto większość ludzi jest bardziej produktywna przedpołudniami, dlatego warto wstać wcześniej i zrobić więcej. (Jeśli to Was nie przekonuje to kolejną OGROMNĄ zaletą zrywania się z łóżka wcześniej są przepiękne wschody słońca!)
Aby zakorzenić w naszej podświadomości wcześniejsze wstawanie rano, musimy uświadomić sobie jak wiele korzyści nam to przyniesie, ale i satysfakcji, że nie marnujemy życia na bezproduktywne spanie.


#2. Pobudzanie kreatywności

Każdy z nas ma w sobie niesamowite pokłady kreatywności. Niestety jeżeli nie dbamy o nią i jej nie pielęgnujemy - zanika. Musimy uaktywnić i ciągle pobudzać lewą półkulę mózgu, która jest odpowiedzialna właśnie za naszą wyobraźnię, abstrakcyjne myślenie i kreatywność. Jak to zrobić? Pewnie pomyślisz, że to bzdura, ale... PISAĆ. Wielu nauczycieli rozwoju osobistego zgodnie potwierdza, iż pisanie niesamowicie kreuje naszą wyobraźnię i pobudza twórcze myślenie. Ktoś zapyta: ale jak? A no, kupujesz piękny, inspirujący notatnik i jak już wstaniesz rano (wcześnie rano ;) ) bierzesz długopis, pisak, kredkę - cokolwiek... i piszesz tak po prostu to, co przyjdzie Ci do głowy. Robisz tak codziennie, zapisujesz po trzy strony swojego swobodnego przepływu myśli. Nieraz zaczyna się od kompletnych błahostek, ktoś powiedziałby "bzdur", ale potem wpadamy na jakiś genialny pomysł, świetne rozwiązanie tego, co spędzało nam sen z powiek. Takie pisanie dodaje otuchy, dostarcza nowych pomysłów, pozwala patrzeć na świat w sposób optymistyczny, no i oczywiście pobudza naszą kreatywność.



#3. Picie wody!

Dla niektórych może brzmi to śmiesznie, bo to takie oczywiste... Musicie jednak wiedzieć, że nie znosiłam wody mineralnej. Teraz staram się pić 1,5 litra dziennie wody ALE mineralnej wysokomineralizowanej (nie mylić ze źródlaną). Nie piję w ogóle słodkich napoi typu Fanta, Pepsi itp. Dzięki temu czuję się zdrowsza, bardziej energiczna, a z zauważalnych efektów picia wody jest jeszcze oczywiście ładniejsza cera, równy koloryt i duża dawka nawilżenia od wewnątrz!

#4. Czytanie

Moim kolejnym postanowieniem jest czytanie większej ilości książek, jak na razie mi się to udaje. O korzyściach czytania chyba nie muszę wspominać? Pewnie wiele razy słyszeliście jak czytanie nas ubogaca, nasz język, sposób wypowiadania się, ale także pozwala odciąć się na chwilę od rzeczywistości i przenieść w inny świat. Dlatego zamiast spędzać czas bezproduktywnie przy komputerze, portalach społecznościowych i innych biorę w rękę książkę, zakopuję się pod kocyk i oddaję lekturze. Polecam na wieczorny relaks! :)



#5. Wychodzenie ze strefy komfortu

Zainspirowana ostatnim wpisem Kameralnej, która bardzo fajnie przedstawiła dany problem, postanowiłam wychodzić poza moją własną strefę komfortu. Każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia, wszystko poukładane w sposób, który jest dla nas najbardziej komfortowy, co w efekcie daje nam swoiste poczucie bezpieczeństwa i ładu. Jednakże, czasem doprowadza to do monotonii i nudy, stania w miejscu. Postanowiłam więc poznawać jak najwięcej nowych rzeczy, np. obejrzeć film z gatunku, który mnie nie interesuje aż tak bardzo jak inne - a nuż mi się spodoba, poznawać nowe gatunki muzyczne, miejsca, wracać inną drogą niż zawsze, próbować nowych smaków... zrobić coś w ramach DIY, może okaże się, że nie jestem, aż takim beztalenciem :D Mamy naprawdę wiele możliwości szczególnie w dzisiejszych czasach aby próbować ciągle czegoś nowego, sprawdzać siebie w różnych dziedzinach, co więcej daje nam to naprawdę wiele informacji o nas, o tym czego nie lubimy, a co naprawdę nas interesuje i w czym czujemy się dobrze.

Co myślicie o mojej subiektywnej liście nawyków, które powinniśmy wprowadzić w życie? A może macie jakieś swoje? Koniecznie się podzielcie!

Wishlista na jesień/zimę : Versace Bright Crystal, Inglot, MAC Ruby Woo, MAC Mehr, Happy Planner, Yankee Candle i wiele innych



Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje małe plany zakupowe jakie zamiarzam poczynić w najbliższym czasie. Mam nadzieję, że uda mi się je wszystkie zrealizować! Jesień i zima to takie pory roku, kiedy możemy sobie pozwolić na bardziej wyrazisty makijaż, cięższe perfumy, ale i większą ilość dodatków, w postaci wszelakich szali, rękawiczek i innych. 

Jesień, ale i zima mają to do siebie, że ubieramy się w kolory bardziej stonowane, przygaszone, dlatego ważnym jest aby jakoś urozmaicić nasz ubiór. Mój każdy strój ostatnio ożywia... akcent na usta! Uwielbiam w ten sposób podkreślać urodę, zazwyczaj stawiam na delikatny makijaż oczu (delikatna kreska i tusz) oraz mocniejsze usta. Jak widzicie na załączonym obrazku postawiłam na trzy produkty do makijażu ust. 

Konturówka do ust, Inglot, nr 74
_____________________________
Malowanie ust konturówką stało się bardzo modne od czasu, gdy słynna ze swoich ust Kylie Jenner zdradziła swój sekret na piękne usta, potem Jessica Mercedes opublikowała filmik na którym uzyskała bardzo fajny efekt  poprzez pomalowanie konturu, a także samych ust jedynie konturówką. Ta z Inglotu nadaje się do tego świetnie, gdyż ma piękny cielisty kolor, wpadający trochę w taki brudny róż. 

Pomadka MAC See Sheer, Ruby Woo, Mehr
_____________________________
Pomadek z Mac'a nie trzeba nikomu chyba przedstawiać. To klasyka. Słyną one z niesamowitej trwałości, pięknych kolorów i różnorodnych wykończeń. Wszystkich trzech odcieni zapewne sobie nie sprawię, ale myślę, że Ruby Woo i Mehr będą moje! 

Perfumy Versace, Bright Crystal
_____________________________
Piękny zapach, świetna trwałość i prześliczny flakonik... Zakochałam się w nich! Nie mogę się jedynie zdecydować między wersją klasyczną, a ABSOLU.

Rozświetlający puder mineralny, Annabelle Minerals, Pretty Glow
_____________________________
Rozświetlający puder wykańczający z AM to coś, co wykończy ładnie makijaż, a przy tym jest delikatne dla naszej skóry. Kupując kosmetyki w szczególności do twarzy zwracam dużą uwagę na skład danego produktu, ważne aby był on niekomedogenny. Według producenta puder nadaje skórze świetlistego blasku, przez co sprawia, że wygląda na świeżą, wypoczętą i zrelaksowaną. W sam raz na tę porę roku, kiedy nasza cera jest nieco poszarzała, zmęczona... 

Woski, Yankee Candle
_____________________________
Absolutna konieczność na długie wieczory, które uwielbiam spędzać przy blasku świec oraz przy zapachu tart z YC! Koniecznie muszę wypróbować nowe, ale i zaopatrzyć się w mój ukochany Soft Blanket oraz Pink Sands.

Happy Planner 
_____________________________
Dobra organizacja to podstawa! Lubię mieć wszystko wcześniej zaplanowane, zapisane, co w efekcie zapewnia dobrą organizacje. Poza oczywistymi powodami, organizer ten ma niesamowite walory estetyczne, najbardziej urzekł mnie ten w czarno-białe paseczki w wersji rocznej i planem dziennym. 

Czerwony sweterek z dekoltem w serek
_____________________________
Swetry, sweterki będą nam towarzyszyć przez kolejne miesiące. Marzy mi się taki w kolorze soczystej czerwieni koniecznie z dekoltem w serek. 

Dzianinowe sukienki
_____________________________
Bardzo podobają mi się w zestawieniu z kozakami typu over-the-knee, wymyśliłam sobie, że musi być w kolorze butelkowej zieleni. 

Zamszowa spódnica w linii A
_____________________________
Bardzo modna tego sezonu spódnica w linii A, koniecznie zamszowa, koniecznie ciemnobrązowa. Spódnica o takim kroju pomaga osiągnąć pożądany kształt klepsydry, ponadto pięknie podkreśla i zaznacza talię.

Kozaki over-the-knee
_____________________________
Punkt, który mogę już odhaczyć z mojej listy. Jestem w nich zakochana, w połączeniu z sukienką wyglądają mega kobieco!

Ostatnimi punktami z listy jest beżowy sweter (a raczej tunika), spodnie motocyklowe w kolorze khaki oraz przesłodka piżamka z H&M. 

Poza przedstawionymi rzeczami, zamierzam kupić jeszcze parę drobiazgów.

A jakie są Wasze plany zakupowe na najbliższy czas? 

4 proste sposoby jak nie dać się jesiennej chandrze


Jesień to przepiękna pora roku, jednakże tym czasem większość z Nas dopada dobrze znana jesienna chandra/depresja/przygnębienie - zwał jak zwał, każdy wie o co chodzi. Nic dziwnego, pora ta ma to do siebie, iż nie tylko możemy podziwać kolorowe krajobrazy, spacerować w deszczu spadających liści, ale także dzień robi się coraz krótszy - o godzinie 16 jest już prawie ciemno, deszcz, wiatr, plucha i zawierucha, to tak pokrótce. Robimy się senni, drażliwi, nic się nie chce... ale, ale.. trzeba z tym walczyć! 

Wieczne narzekanie na pogodę, klimat nic nie zmieni, nie mamy najmniejszego wpływu na aurę, która panuje za oknem. Co zatem robić?

1. Zmień nastawienie! 

Mimo narzekań jesień będzie trwała w najlepsze, a Twoje nastawienie do życia będzie raczej w stronę "szlanki do połowy pustej" aniżeli odwrotnie. Czas to zmienić! Każda pora roku ma w sobie coś pięknego, magicznego i jedynego w swoim rodzaju, trzeba nauczyć się godzić z istniejącym stanem rzeczy i podziwiać to, co najpiękniejsze oraz zakceptować idące w parze niedogodności. No bo kiedy ubierzemy te modne, ciepłe i stylowe płaszcze, kraciaste koco-szale, kalosze i botki jak nie teraz? ;) Kiedy nadrobimy zaległości filmowe, czy zrelaksujemy się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty z cytryną i imbirem w towarzystwie dobrej książki jak nie podczas tych dłuuugich wieczorów? Musisz przyznać - ma to swój urok. 

Gdy tylko nadarzy się okazja (czyt. piękna pogoda) spaceruj, podziwiaj, ciesz się tym, co możesz oglądać. Nie ma nic przyjemniejszego niż spacer w morzu kolorowych liści! 



2. Dostarczaj energii od wewnątrz

Chyba nikomu nie muszę mówić o tym, jak ważne jest to, co dostarczamy swojemu organizmowi od środka? O tym jak wielki wpływ ma pożywienie na całokształt naszego funkcjonowania, ale też urodę. Jedz dużo owoców, warzyw, orzechów, pij dużo wody, a w efekcie wstając rano z łóżka będziesz pełen sił i energii do życia. Osobiście staram się zaczynać dzień od pysznego śniadania, które nie tylko doda mi sił, ale i poprawi humor! ;) Zazwyczaj po wstaniu z łóżka piję ciepłą wodę z cytryną (można dodać także miód), a następnie przygotowuję albo owsiankę z owocami, (w jesiennej odsłonie z jabłkami i cynamonem - pycha!), albo wieczorem zalewam nasionka chia mlekiem i zostawiam na noc w lodówce, a rano zajadam się pysznym puddingiem dodając do niego przykładowo banana. Często funduję sobie także takie oto cuda jak na poniższym zdjęciu - zielony koktajl, czyli istna bomba witaminowa, na którą składaja się: banany, kiwi, jabłka, szpinak, sok z limonki, chia oraz naturalnie mętny sok jabłkowy. 


Aby być pełnym sił, musimy także karmić swą duszę czymś, co zadziała na nas inspirująco i motywująco. Takim "pokarmem" jest przedstawiona na zdjęciu książka zapewne wszystkim dobrze znana pt. "Potęga podświadomości" autorstwa Josepha Murphy'iego. Jest re we la cyj na! Autor podpowiada jak osiągnąć w życiu harmonię, szczęście i spełnienie -  sam raz na jesienne wieczory :)  

3. Relaksuj się

Nic mnie tak pozytywnie nie nastraja po ciężkim dniu jak wizja spędzenia wieczoru przy świeczkach, a w szczególności przy nieziemsko pachnących woskach YC (Soft Blanket!) w towarzystwie ciekawej książki i gorącej herbaty, czy kakao. Nadrabiam także wszelakie zaległości filmowe, czy też serialowe, urządzam małe spa dla ciała i zmysłów, słucham klimatycznej muzyki, czy też czytam blogi. Po tak spędzonym wieczorze nie straszne mi stawić czoła codzienności dnia kolejnego, a rano budzę się z uśmiechem na ustach gotowa do działania. :) 



4. Aktywność fizyczna

No nic tak nie poprawia humoru jak wytupanie wszystkich złości i negatwnych emocji w podłogę! Kiedy tylko znajdę czas staram się ćwiczyć, biegać, czy jak mi się już naprawdę nic nie chce - iść na spacer. Powszechnie znanym faktem jest, iż aktywność fizyczna wyzwala endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia. Zamiast spędzać kolejny senny wieczór przy komputerze, odpalamy Chodakowską/Lewandowską/Mel B. czy co bądź i ćwiczymy, a samopoczucie ulegnie z miejsca diametralnej przemianie. :) Poza tym, jeśli tylko istnieje możlwość to najlepiej korzystać z pięknej aury i spacerować, oddychać świeżym powietrzem, no i oczywiście podziwiać piękną, polską, złotą jesień. 


A jakie Wy macie sposoby do walki z jesiennym przygnębieniem?

Kilka wskazówek jak sobie radzić z odkładaniem wszystkiego na później


Długo zabierałam się do napisania tego posta -  ogólnie do napisania pierwszego posta na tym blogu, który chciałam żeby był perfekcyjny pod każdym względem. Ciągle coś mi nie pasowało, a to szablon nie taki, a to czcionka nie taka, a to jeszcze Google Analytics zainstalować, a to coś tam... i tak to trwało prawie dwa miesiące od dnia kiedy wykupiłam domenę i zdecydowałam, że będę pisać. Dzisiaj nadszedł TEN dzień, kiedy to postanowiłam, że jeśli nie zacznę teraz to ciągle coś nie będzie mi pasować i nadal będę to odwklekać. Jak takie zachowanie się prawidłowo nazywało? Odkładanie wszystkiego na później, na jutro... Pro-kra-sty-na-cja. No tak. Trudne słowo. 

1. Prokrastynacja - czyli odkładanie wszystkiego na bliżej nieokreślone jutro

Powyższy termin, a raczej zachowanie, któremu został nadany ten nieszczególnie ładny zwrot jest zapewne bliskie niejednemu z Nas. Ciągle odkładamy coś na potem - a to poćwiczę jutro bo dzisiaj jestem zmęczona, a to zadanie zrobię za tydzień, bo na razie nie mam weny/pomysłu/siły, a to może jutro zapłacę rachunki, a to od jutra zacznę o siebie bardziej dbać... można by tak wymieniać w nieskończoność. Jak to mawia mój Mężczyzna - jutro to najbardziej zapracowany dzień. ;) Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie dlatego, iż jeśli dane działanie wymaga od nas więcej czasu czy energii, a chcemy daną czynność wykonać dobrze, to najzywczajniej w świecie to odkładamy, łudząc się, że jutro wstając rano z łóżka obudzimy się jak nowonarodzeni z głową pełną pomysłów. Nic bardziej mylnego! Tzw. "prawo Rity Emett" głosi, iż strach przed wykonaniem danej czynności zabiera nam więcej czasu oraz energii, aniżeli samo jej wykonanie. Coś w tym jest, musicie przyznać... 

2. Dobry plan to podstawa

Gdzieś spotkałam się ze stwierdzeniem, że cel to koło napędowe podejmowanych przez nas działań. Cel powinien być zatem jasno określony, oraz rozłożony na różne drobne czynności, tzw. cele szczegółowe. Nie tylko przybliża nas to do osiągnięcia choćby małymi krokami celu głównego, ale także zapobiega stagnacji i staniu w miejscu, a ponadto "zrobić godzinny trening" brzmi bardziej przystępnie niż "schudnąć 10 kg", prawda? Ważne, aby plan, który sobie ustalimy był realny, a co z tym idzie możliwy do wykonania. Zaplanuj także czas dla siebie, zrelaksuj się i staraj się trzymać ram czasowych, które na to wyznaczyłeś/aś. Każdy z nas powinien posiadać przy sobie kalendarz-organizer, w którym każdy dzień jest dobrze zorganizowany, czynności jasno określone, a my rano po wstaniu z łóżka wiemy dokładnie co mamy zrobić i nie położymy się wieczorem spać z wyrzutami sumienia, że kolejny dzień został zmarnowany na niczym.


3. Zorganizuj swoją przestrzeń

Innymi słowy - posprzątaj... Taki niby nic, a jednak wiele zmienia. Ciężko zabrać się przykładowo za naukę do egzaminu, jeśli notatki walają się po całym pokoju, są niezorganizowane, nieponumerowane i krótko mówiąc: niewiadomo co gdzie jest, a co do czego. Posegreguj dokumenty, zrób porządek wokół siebie, przewietrz mieszkanie, zapal sobie świeczki, wstaw do wazonu świeże kwiaty - od razu jest przyjemniej, a co z tym idzie łatwiej nam pracować. 


4. Po prostu działaj

Co tu dużo mówić, możemy organizować sobie różne rzeczy, planować, ale najważniejszym jest aby zabić w sobie głos, który cicho podpowiada... dziś już jest późno, zostało mało czasu, nie opłaca się za to zabierać. Podobno ludzie, którzy wszystko odkładają na później mają trudności z prawidłowym postrzeganiem czasu. Wydaje się, że np. przerwa pomiędzy zajęciami jest zbyt krótka żeby w ogóle się za coś zabierać, a zadanie, które mamy do wykonania zajmie nam dużo więcej czasu. Moja rada jest taka: po prostu zacznij działać, zrób cokolwiek, wyłącz komputer, przestań dziesiaty raz przeglądać tablicę na FB czy Instagram (przez kilka godzin naprawdę wiele się tam nie zmieni) i zabierz się do pracy, a będzie coraz łatwiej. Jak to mówią, najgorzej zacząć, a potem już z górki - i tak to właśnie działa! 

A jakie są Wasze sposoby na odkładanie różnych obowiązków? Chętnie poczytam jak sobie radzicie z tym problemem! 

Follow